Category Bez kategorii

Egzystencjalim Sartre’a

Poświęciliśmy tu tak wiele miejsca prezentacji egzystencjalizmu Sartre’a, gdyż nazwisko jego jest zazwyczaj wiązane właśnie z tym kierunkiem, nadto zaś, ponieważ wokół egzystencjalizmu nagromadziły się tuziny nieporozumień, wynikających najczęściej ze zwyczajnej ignorancji. Dalszą ewolucją filozoficzną Sartre’a nie będziemy zajmować się tak dokładnie. Zwalnia nas z tego istnienie polskich tekstów, wymienionych w załączonej bibliografii, tekstów, w których sformułowane zostało aktualne stanowisko Sartre’a. Zatrzymamy się więc tylko na kilku wybranych sprawach.

czytaj więcej

Charakter człowieka

Także pod względem teorio poznawczym os o b a dana jest w zupełnie inny sposób niż to, co wyżej zostało nazwane „charakterem”. Charakter nie jest przecież niczym więcej niż hipotetycznym, mniej lub bardziej stałym X, które zakładamy, by wyjaśnić sobie obserwowane działanie jakiejś osoby. Jeśli więc człowiek postępuje niezgodnie z „obrazem jego charakteru”, który wydedukowaliśmy na podstawie określonego przypadku, to nie pozostanie nic innego, niż „obraz” tego charakteru zmienić. Zgodnie z powyższym, pojęcie obiektywnej zmiany charakteru, występujące np. naocznie we wszystkich faktach, byłoby wykluczone. A przecież bez wątpienia istnieją takie „zmiany charakteru”, Zupełnie inaczej mają się sprawy z naszym stosunkiem poznawczym wobec obcej osoby. Najostrzej wychodzi to na jaw w fakcie, że potrafimy zarówno dzięki pojedynczemu działaniu, nawet dzięki dowolnemu przejawowi ekspresji1 zrozumieć indywidualność osoby oraz przykładać „miarę” w sensie etycznym do jej działań, nie tylko ze względu na zgodność z prawami moralnymi o charakterze ogólnym, lecz również ze względu na idealne intencje samej osoby. Dlatego możemy na podstawie naszego naocznie-rozumiejącego poznania jakiejś osoby stwierdzić z pewnością, że np, działanie innego rodzaju niż to, które odpowiadałoby znanym nam intencjom tej osoby, opierać się musi na momentach, które „zakłóciły” realizację tej intencji. Jeśli więc np. opowiada nam ktoś o naszym przyjacielu, o którym mniemamy, że rozumiemy jego osobowość, coś, co wykracza poza sferę jego rozumianych przez nas osobowych intencji, to wcale nie zmieniamy po prostu obrazu jego osoby, lecz nasza oczywista znajomość jego indywidualności daje podstawę, by krytycznie ocenić prawdziwość opowiadania lub oświetlenie owego działania. W wypadku jednak, gdy to, co opowiedziano nam, wytrzyma ową podwójną krytykę, przyjmujemy, że zaszła zmiana charakteru i Każde działanie ma także symboliczną wartość ekspresyjną, choć oczywiście nie każdy akt ekspresji posiada jakieś wartości działania. (np. natury patologicznej), co oznacza przyjęcie jakiejś formy zahamowania możliwości ekspresji i zdolności działania tej osoby.

czytaj więcej

STYLE MYŚLENIA I TEMATYZACJE FILOZOFII

Nie chcielibyśmy tu dalej wnikać w szczegółową analizę obu interpretacji. Tym bardziej zależałoby nam na uwydatnieniu pewnych kwestii naczelnych, którym była ona podporządkowana. Obie analizy są marksistowskie w swych naczelnych przesłankach i intencjach, a znajduje to m. in. wyraz w zbieżności wielu głównych ocen ostatecznych. A równocześnie są to analizy nie tylko różne, ale w globalnym swym stosunku do fenomenologii wręcz przeciwstawne. Te lub inne sympatie osobiste autorów, różnice temperamentów filozoficznych itd. można uznać za okazjonalną tylko przyczynę przejawiania się odrębnych tematyzacji filozofowania, stylów myślenia filozoficznego o odrębnych strukturach. Występować one mogą w postaci mniej lub bardziej wyraźnej u różnych autorów czy też nawet w różnych dziełach tego samego autora. Są one związane z dwiema mniej lub bardziej wyraźnie zarysowanymi, ale dającymi się zrekonstruować odrębnymi tematyza- c j a m i filozofowania, z dwoma stylami my- ś 1 e n i a filozoficznego, o odrębnych strukturach. Umownie, do czasu znalezienia nazw lepszych i mniej ociężałych, jeden z nich można by było nazwać epistemologiczno-analitycznym, a drugi antropologiczno-syntetycznym. Wspominaliśmy już o tym, jak manifestują się te style myślenia w ich odpowiednim stosunku do filozofowania, które ukształtowały się w takich kierunkach nie- marksistowskiej filozofii, jak pozytywizm czy też fenomenologia i filozofie egzystencji. Podkreślmy przy tym raz jeszcze, aby uniknąć nieporozumień. Schaff programowo i bardzo ostro odgradza się od pozytywistycznych rozwiązań w filozofii, krytyczny aspekt jego książki jest niezmiernie dobitny, nie mówiąc już o stosunku do fenomenologii, Garaudy z kolei programowo i ostro odgradza się od fenomenologii i egzystencjalizmu, udobitniając odrębność marksistowskiego punktu widzenia, obcość zaś jego wobec pozytywizmu była zaprezentowana wyżej. A jednak są to krytyki różne, funkcjonujące w ramach różnych stylów filozofowania. Casus stosunku do fenomenologii pozwala tu dostrzec dwie różne tematyza- cje filozofii, które funkcjonują wewnątrz marksistowskiej perspektywy poznawczej.

czytaj więcej

Artykuły M. Schlicka

W myśl własnego programu neopozytywizm miał zlikwidować filozofię. Przełom miał polegać nie na nowym rozwiązaniu problemów filozoficznych, lecz na wykazaniu, że na pytania filozofii nie można odpowiedzieć, ponieważ są one pozbawione znaczenia, oraz na likwidacji w ten sposób samej problematyki. Wbrew zapowiedziom zadanie to nie zostało spełnione. Przełom w filozofii – skądinąd tylokrotnie już proklamowany i niespełniany – i tym razem nie dokonał się. Neopozytywizm nie przezwyciężył filozofii, sam będąc filozofią. Ogłaszając bezsensowność problematyki filozoficznej, neopozytywizm podjął ją równocześnie sam i stworzył nową filozofię. Koncepcja neopozytywistyczna okazała się nie tyle likwidacją filozofii, co współczesną wersją systemu empiryzmu.

czytaj więcej

Na czym polega działalność filozoficzna?

Czym jest zatem? Wprawdzie nie nauką, lecz czymś tak wielkim i o takim znaczeniu, że i na przyszłość, tak jak niegdyś, zasługuje na miano królowej nauk. Nie jest nigdzie napisane, że królowa nauk sama musi być nauką. Widzimy w niej – i to określa pozytywnie wielki zwrot zachodzący we współczesności – nie system poznania, lecz system aktów. Jest to działalność, za pomocą której ustalamy, czy odkrywamy sens wypowiedzi. Filozofia wyjaśnia zdania, nauki je weryfikują. Badają one prawdziwość wypowiedzi, natomiast filozofia bada, co one znaczą. Istotę, duszę i ducha nauki stanowi naturalnie to, co ostatecznie zdania jej mają znaczyć, działalność filozoficzna jest więc alfą i omegą wszelkiego poznania naukowego. Przeczuwano to słusznie, mówiąc, że filozofia stanowi zarówno podstawę, jak i ukoronowanie gmachu nauki. Błędne natomiast było przekonanie, że fundament ten zbudowany jest ze „zdań filozoficznych” (zdań teorii poznania) oraz, że kopułą wieńczącą gmach są też zdania filozoficzne (tzw. metafizyczne).

czytaj więcej

Czym jest religia według Santayany?

Ogólnie mówiąc jest ona kategorią wyobraźni ludzkiej, „poetyczną transformacją doświadczenia”. Treścią jej nie jest ani filozofia czy określony rodzaj wiedzy racjonalnej, jak np. u Platona lub Hegla, ani też system postulatów moralnych, jak np. u Kanta, lecz naturalne mity i zespół nieskrępowanych, poetycznych wyobrażeń człowieka.

czytaj więcej

Uniwersalny system wartości a Scheler

Uniwersalny system wartości był dla Schelera niezbędną przesłanką jego teorii i wartościowania, przesłanką ujawniającą się w akcie oceny i w opartym na niej postępowaniu. W intuicyjnej hierarchizacji należałoby szukać schelerowskiego kryterium dobra moralnego. Zawierało się w niej także zalecenie, by w postępowaniu realizować najwyższą wartość, o której poucza jednostkę intuicja. „Moralnie dobrym jest postępowanie, w którym urzeczywistniamy lub usiłujemy urzeczywistnić wartość uchwyconą jako wyższą w akcie przenoszenia jej nad inne. Zaś wyższą wartość przenieść nad inne to zawsze tyle, co umieścić na dalszym planie wartość niższą lub zaniechać jej urzeczywistnienia.” 1 Skierowana na istotę wartości intuicja, jako proces ujawniania fragmentu uniwersalnego systemu wartości, była w oczach Schelera najistotniejszą determinantną ludzkich działań jako moralnych. Od właściwie przeprowadzonej oceny zależało najwięcej. Porządek społeczny wpływał na sytuację człowieka, kształtował możliwości jego postępowania, ale na sam akt oceny wpływać nie był w stanie.

czytaj więcej

Znalezienie prawdziwej autonomi człowieka

Jednak w poszukiwaniu Prawdy, jak i w pogoni za Dobrem odnajdujemy prawdziwą autonomią człowieka. Ale tylko w tej mierze, w jakiej jest on nicością. Właśnie przez swą nicość, właśnie o tyle, o ile ma on do czynienia z Nicością, Złem, Błędem – człowiek wymyka się Bogu: albowiem Bóg, który jest nieskończoną pełnią bytu, nie potrafiłby ani począć „nicości, ani kierować nicością. Wyposażył mnie w to, co pozytywne, i ponosi odpowiedzialność za wszystko, co we mnie jest, Ale przez moją skończoność i moje granice, przez moją zacienioną stronę, odwracam się od niego. Jeśli zachowam wolność z obojętności, to jedynie w stosunku do tego, czego nie znam lub co znam źle: w stosunku do idei zniekształconych: kalekich, niejasnych. Wszystkim tym nicościom ja sam, który jestem nicością, mogę powiedzieć „nie”, mogę nie decydować się na działanie, na afirma- cję. Ponieważ porządek prawd istnieje poza mną, tym, co określi mnie jako autonomię, będzie nie twórcza inwencja, lecz odmowa. Dopóki możemy odmawiać zgody, dopóty jesteśmy wolni. W ten sposób wątpienie metodyczne staje się prawdziwym wzorem wolnego aktu. Nihilominus… hanc in nobis Hbertatem esse exprimur, ut semper ab iis credendis, quae non piane certa sunt et explórala possimus abstinere1 i gdzie indziej: Mens quae propria libértate utens supponit ea omnia non exi stere, de quarum existentia vel minimum potest dubitare.2

czytaj więcej

Wizja świata według Sartre’a – ciąg dalszy

Dzieła tego nie będziemy tu przedstawiać, szkic niniejszy poświęcony jest bowiem egzystencjaliz- mowi Sartre’a, nie zaś całej jego doktrynie. Złożoność problematyki rozpatrywanej w Critique de la raison dialectique, obfitość zagadnień, dla których dzieło to usiłuje znaleźć rozwiązanie, wreszcie fakt, że omawianie go nieuchronnie prowadzić musi do zajęcia się jedną z najtrudniejszych kwestii związanych z poglądami Sartre’a, mianowicie jego stosunkiem do marksizmu – wszystko to sprawia, że należałoby temu tematowi poświęcić osobne studium. Pragniemy tu wszakże podkreślić dwie istotne cechy osobowości i myśli Sartre’a, które Critique de la raison dialectique ukazuje szczególnie wyraziście: odwagę i uczciwość intelektualną. Nie przesądzając wyników dyskusji, której przedmiotem jest ta praca, można chyba stwierdzić, że Sartre próbuje w niej raz jeszcze, i w sposób odbiegający od dotąd przezeń stosowanych, znaleźć rozwiązanie dla dylematów, które gnębią go od chwili, gdy zaczął uprawiać filozofię. Wieczne niezadowolenie Sartre’a, stałe wzbogacanie przezeń własnej myśli o nowe elementy, ciągłe dążenie do rewizji osiągniętych już rezultatów – są świetną lekcją jeśli nie filozofii, to przynajmniej filozofowania. Czy nadejdzie taki moment, w którym Sartre uzna, że wreszcie zrealizował wszystko, czego pragnął? Można w to wątpić, można nawet być przekonanym, że nie nadejdzie: przekonanie takie byłoby dla Sartre’a najwyższą chyba pochwałą. Albowiem postęp myśli i postęp społeczny dokonują się tylko dzięki tym, którzy świadomie wzięli na siebie kontynuację trudu Syzyfa.

czytaj więcej

U PODSTAW ANTROPOLOGII FILOZOFICZNEJ CZ. II

W swą koncepcję świata wbudowuje on obok substancji materialnej (mówi o niej nauka i zdrowy rozsądek) zespół ideałów i wartości (obiekt zainteresowań dyscyplin humanistycznych, cel codziennych wysiłków człowieka), którym – jak o tym wspominaliśmy – przypisuje odrębność bytową wobec materii. Tworzy tym samym rozległy system połączonych, lecz jakościowo niejednolitych elementów.

czytaj więcej

Wiek osiemnasty i triumf rozumu

Obok tego poczucia znużenia, nie uniknionego po każdej wielkiej stracie energii, dal się również zaobserwować pewien sceptycyzm. Wiek osiemnasty wierzył mocno w triumf rozumu. W ostateczności rozum zawsze zwycięży – mówił Voltaire. Wydarzenia rewolucyjne wiarę tę rozwiały. Nastąpiło tyle nieoczekiwanych wydarzeń, górę wzięło tyle rzeczy, które zdawały się zupełnie niemożliwe i absolutnie irracjonalne, z drugiej zaś strony – wulgarna logika faktów obaliła tyle rozumnych obliczeń i przewidywań, iż ludzie zaczęli mówić, że rozum chyba nigdy nie zatryumfuje. Mamy w tym względzie cenne świadectwo pewnej mądrej niewiasty, która umiała obserwować wszystko, co się koło niej działo. „Większość ludzi – mówi M-me de Staël-Holstein – przeraża straszliwa przewrotność dokonujących się na naszych oczach zdarzeń politycznych. Ludzie przestali się w ogóle interesować sprawą doskonalenia się, są nazbyt przytłoczeni wszechwładzą przypadku, aby wierzyć w dominujący wpływ intelektu” (De la littérature – O literaturze, Paryż rok 8, przedmowa, s. XVIII).

czytaj więcej