Category Filozofia i Socjologia

SCHLICK – PRÓBA ELIMINACJI METAFIZYKI

Moritz Schlicic urodził się 14. IV. 1882 r. w Berlinie. Gimnazjum realne ukończył w 1900 r. Jego zainteresowania koncentrowały się głównie wokół problemów fizyki i matematyki. Przedmioty te studiował na uniwersytecie w Heidelbergu, Lozannie i Berlinie. Dysertację z zakresu teorii światła pisze pod kierownictwem M. Plancka. Następnie habilituje się w Rostocku, Wykłada na uniwersytetach w Kilonii i Wiedniu, a poza tym w USA na uniwersytetach: Stanford i Berkeley. Zginął tragicznie w roku 1936.

czytaj więcej

GEORGE SANTA VASA – HEREZJA FILOZOFICZNA

Systemy filozoficzne są dziełem jednostek. Nawet wówczas, kiedy jakaś szkoła jest ukształtowana, panuje ona wśród pewnych tylko narodów i przez pewien tylko czas i jeśli odmienne poglądy nie są tłumione siłą, to dominująca szkoła spotyka się z wyzwaniem ze strony innych szkół, równie jak ona szczerych i zasługujących na szacunek. Wszystkie systemy filozoficzne rozpatrywane z dostatecznego dystansu wydają się być wyrazem osób i temperamentu, robią wrażenie przypadkowych i niedojrzałych. Traktują one wiedzę cząstkową tak, jak gdyby była ona wiedzą całościową, fakty peryferyjne uznają za centralne i typowe, ludzkie ekspresje w mowie, piśmie lub ocenach moralnych mieszają z substancjalną strukturą rzeczy. Słowem – są ludzkimi herezjami.

czytaj więcej

Materialne siły wytwórcze społeczeństwa

„W społecznym wytwarzaniu swego życia ludzie wchodzą w określone, konieczne, niezależne od ich woli stosunki – w stosunki produkcji, które odpowiadają określonemu szczeblowi rozwoju ich materialnych sił wytwórczych. Całokształt tych stosunków produkcji tworzy ekonomiczną strukturę społeczeństwa, realną podstawę, na której wznosi się nadbudowa prawna i polityczna, i której odpowiadają określone formy świadomości społecznej. Sposób produkcji życia materialnego warunkuje społeczny, polityczny i duchowy proces życia w ogólności. Nie świadomość ludzi określa ich byt, lecz przeciwnie, ich byt społeczny określa / ich świadomość.

czytaj więcej

Doświadczenie autonomii a doświadczenie wytwarzania

Jednakże, jak już wiemy, owo doświadczenie autonomii nie jest tożsame z doświadczeniem wytwarzania, trzeba bowiem,by myśl miała coś, co może zrozumieć, jakieś obiektywne stosunki między esencjami, struktury, powiązania, słowem, z góry dany system relacji. Tak więc z wolnością rozumienia wiąże się niezwłocznie to, że droga, jaką ma się do przebycia, jest najdokładniej wytyczona: „Wobec tego, iż o każdej rzeczy istnieje jedna tylko prawda, to skoro ktoś ją wykryje, wie o niej tyle, ile tylko wiedzieć można. Tak na przykład, jeśli dziecko nauczone arytmetyki wykona dodawanie przestrzegając prawideł, to może być pewne, że odnalazło odnośnie badanej sumy wszystko, co tylko umysł ludzki zdolny jest wykryć, albowiem ostatecznie metoda, która uczy, jak przestrzegać prawdziwego porządku, ściśle wyliczać wszelkie okoliczności tego, czego szukamy, zawiera wszystko to, co nadaje pewność prawidłom arytmetyki” k

czytaj więcej

SCHLICK – PRÓBA ELIMINACJI METAFIZYKI CZ. II

Naczelnym ideałem działalności filozoficznej Schlicka było tworzenie i rozwijanie filozofii naukowej. Porównując dzieje nauki i filozofii dochodził on do wniosku, że sytuacja i perspektywy filozofii, w takiej przynajmniej postaci, w jakiej ona istnieje, nie rokują dobrych nadziei. Jeśli spojrzeć bowiem na przeszłe dzieje nauki, to można odnaleźć tam rozwój, postęp, stałe zastępowanie błędnych poglądów prawdziwymi, rozszerzanie horyzontu poznawczego, coraz większą precyzję, ulepszenie metod badawczych. A jaki obraz przedstawiają dzieje filozofii? Wszystkie problemy filozoficzne istnieją od starożytności, odpowiednik każdego współczesnego sporu i każdego współczesnego problemu można znaleźć już u filozofów starożytnych. Stale te same spory, stale te same pytania, stale brak definitywnych odpowiedzi i rozwiązań. Wielość sprzecznych odpowiedzi, każdy system broni swego rozwiązania odmawiając jakiejkolwiek wartości wszelkiej innej odpowiedzi. Nie ma żadnych prawd, które można by uznać za odkrycia filozofii. Przez wiele stuleci filozofowie do niczego nie doszli, nic nie zbadali, niczego nie rozwiązali. Tak ponuro wyobrażał sobie Schlick dzieje filozofii i jej stan aktualny, nie widząc żadnego sensu ani w przeszłości filozofii, ani w jej stanie aktualnym.

czytaj więcej

Jeden z najważniejszych sporów filozoficznych

Jest to jeden z najważniejszych sporów filozoficznych, w którym bronię tezy, że istnieje wiele pytań, na które ze względów empirycznych nie można odpowiedzieć, lecz że nie ma żadnego rzeczywistego pytania, na które odpowiedź byłaby logicznie niemożliwa Skoro tylko ten drugi rodzaj niemożliwości odznacza się taką samą beznadziejnością i fatalnością, które zawiera ignorabimus i które powodują, że filozofowie mówią o „Zagadce Bytu” i wpadają w rozpacz z powodu takich problemów jak „poznanie rzeczy samej w sobie” i podobnych, to uznanie mojego poglądu będzie pomocne dla tych wszystkich, którzy niepotrzebnie rozmyślają nad niedoskonałością wiedzy ludzkiej w zakresie najważniejszych problemów. Nikt nie może w sposób rozsądny narzekać na empiryczną niemożliwość poznania wszystkiego, gdyż byłoby to równoznaczne z narzekaniem, że nie możemy żyć we wszystkich czasach i we wszystkich miejscach. Nikt nie pragnie znać wszystkich faktów i nie potrzeba ich znać – rzeczywiście istotne zasady wszechświata przejawiają się wszędzie i zawsze. Nie twierdzę, oczywiście, że są one widoczne na pierwszy rzut oka, lecz można je zawsze odkryć za pomocą starannych i przenikliwych metod nauki.

czytaj więcej

ETAP FENOMENOLOGII

Na początku była fenomenologia. Wystarczy przejrzeć skromną nawet liczbę tekstów z przełomu lat 20-tych i 30-tych, by zauważyć, że wtargnięciu tego prądu w zatęchłą nieco atmosferę umysłową ówczesnej Francji towarzyszył wiew świeżego powiótrza. Dla Alaina czy Brunschvicga, nauczycieli pokolenia Sartre’a, człowiek był istotą racjonalną. Dobre sobie – istota racjonalna organizuje milionowe rzezie, cierpi głód i nędzę, żyje w stałej niepewności. Zostawał Bergson: ten przynajmniej nie był taki naiwny. Ale też nie pozwalał na zrozumienie czegokolwiek. I tu nagle światło z Fryburga: Husserl. Przekształcony przez bergso- nizm w nie podlegający adekwatnej werbalizacji strumień doznań, dzięki fenomenologii człowiek okazywał się zrozumiały. Na miejsce poetycko-mistycznych uniesień przychodziła ścisła technika badawcza. Fenomenologia powiadała: psychologowie badają tylko człowieka empirycznego, nie określają a priori przedmiotu swoich dociekań, zajmują się pewną klasą tworów, które ukazują doświadczeniu cechy analogiczne. Tymczasem, trzeba przede wszystkim poznać istotę człowieka i jego życia, przyjąć za punkt wyjścia to, co psychologia lekceważy: znaczący charakter człowieka i jego poczynań. Znaczący dla kogo? Rzecz jasna, dla samego tego człowieka. Trzeba więc dotrzeć do takiej struktury, do której odsyłają wszystkie inne, do najgłębszego pokładu jaźni, który podaje znaczenie ostateczne, odsłania -ukryty sens człowieka i rzeczywistości. Jest nim intencjonalność, która nie utożsamia się z empirycznymi, psychologicznymi intencjami. Jest ona podstawową strukturą podmiotowej świadomości, nie psychiki – to wielka różnica. Intecjonal- ność to projekcja świadomości na zewnątrz niej. To fakt, że świadomość jest zawsze świadomością czegoś, jakiegoś przedmiotu zewnętrznego, który wszakże nie musi istnieć rzeczywiście. Może on być bytem intencjonalnym, czyli istniejącym o tyle tylko, o ile jest uświadamiany. Tak pojmowana świadomość to człowiek w jego całokształcie, to percepcja i osąd, myślenie i działanie. To całość syntetyczna nie dająca się rozłożyć bez reszty na elementy pierwsze – koi+kret.

czytaj więcej

Filozofia historii – ciąg dalszy

I to stanowisko różni się bardzo od filozofii historii XVIII w. Helvetius miał za złe Monte s q u i e u’emu, że ten nazbyt szczegółowo badał prawa feudalne. Ustrój feudalny był, jego zdaniem, szczytem głupoty, toteż nie warto go było badać. Mignet, wręcz przeciwnie, sądzi, że były czasy, mianowicie w średniowieczu, kiedy ustrój feudalny był zgodny z potrzebami społeczeństwa, a zatem pożyteczny. Mówi on, że ta jego zgodność z potrzebami społeczeństwa powołała go właśnie do życia. Mignet często powtarza, że to nie ludzie rządzą rzeczami, ale rzeczy ludźmi. Z tego też punktu widzenia rozpatruje zdarzenia w swej historii rewolucji francuskiej. Pisząc o Zgromadzeniu Ustawodawczym (Konstytuancie) powiada: „Interesy klas arystokratycznych były sprzeczne z interesami partii narodowej. Dlatego też szlachta i wyższe duchowieństwo, które stanowiły pierwszą część Zgromadzenia, znajdowały się w stałej opozycji w stosunku do jego większości, z wyjątkiem dni, w których poddawały się ogarniającemu całe Zgromadzenie nastrojowi entuzjazmu. Te niezadowolone z rewolucji elementy, które nie były w stanie ani zapobiec jej przez własne ofiary, ani też jej powstrzymać, przyłączywszy się do niej, występowały systematycznie przeciwko wszystkim prawie przeprowadzanym przez nią reformom.”

czytaj więcej

Santayana

Wspólną platformą tych pisarzy, różniących się znacznie rodzajem uprawianej przez siebie twórczości i poglądów filozoficznych, jest krytyka ahu- manistycznych stron kultury amerykańskiej, podporządkowanej wymogom kapitału i interesu oraz obrona zagrożonych wyższych wartości duchowych i humanistycznych.

czytaj więcej

Scheler przeciwko liberalnemu indywidualizmu

Scheler przeciwstawił się liberalnemu indywidualizmowi: uważał za fałszywe koncepcje więzi społecznej opartej na umowie i wzajemnych zobowiązaniach nie tylko ze względu na anachroniczność terminologiczną, ale głównie ze względu na sposób myślenia wyrażony w tych koncepcjach. Scheler był zdania, że uzasadnienia więzi społecznej nie można szukać w samej jednostce, lecz przeciwnie – wyjaśnienie przeżyć i działań jednostki można uzyskać tylko traktując ją jako reprezentanta pewnej całości społecznej. Restytucja moralności jednostki oznaczała dlań odwołanie się do moralnej wspólnoty ludzi, stanowiącej oparcie dla indywidualnych działań. Odpowiedzialność moralna jednostki posiadała ostoję w poczuciu współodpowiedzialności każdej jednostki tak za winy, jak za zasługi wszystkich innych ludzi. Współodpowie dzialność moralna posiadała w oczach Schelera priorytet w stosunku do odpowiedzialności indywidualnej, stanowiła założenie, przesłankę odpowiedzialności jednostki za samą siebie. Właśnie we współodpowiedzialności moralnej Scheler upatrywał więzi łączące ludzi we „wspólnotę osób”, w społeczność kultywującą wartości moralne, w której jednostka znajduje jeszcze jedno, obok intuicji, oparcie dla moralnego postępowania. „Wspólnotę osób” Scheler wręcz przeciwstawiał stosunkom międzyludzkim, zawiązanym ze względu na interes, przyjemność tak zbiorową, jak indywidualną. „Wspólnoty osób” nie można sprowadzać do wzajemnego oddziaływania jednostek, gdyż oznaczałoby to sprowadzenie jej do sumy jednostek, a zarazem prowadziłoby do uwzględniania jedynie odpowiedzialności indywidualnej ze szkodą dla poczucia współodpowiedzialności. Ze współodpowiedzialnością wiązał Scheler poczucie solidarności między osobami. „Pod panowaniem zasady solidarności – pisał – każdy czuje i poznaje społeczność jako całość tkwiącą w nim i odczuwa swą krew jako część krążącej w niej krwi, swą wartość – jako trwałą część wartości obecnych w duchu wspólnoty. Nosicielami współodczuwania i współchcenia są tutaj wartości zbiorowe: indywiduum jest organem społeczności, a także jej reprezentantem, i jej honor jest jego honorem.”1 Schelerowski ideał „wspólnoty osób” ufundowanej na solidarności nie miał prowadzić do utożsamienia jednostki ze społecznością: przeciwnie – Scheler podkreślał jakościową odrębność każdej osobowości. Poczucie solidarności i współodpowiedzialności Scheler ugruntowywał w uniwersalnym systemie wartości danym w oglądzie fenomenologicznym takich aktów, jak np, poczucie współodpowiedzialności, miłości bliźniego jako osobowości. Szczególnie w późniejszym okresie swej twórczości Scheler większą wagę przywiązywał do związku jednostki ze wspólnotą moralną jako do zasadniczej gwarancji moralnego postępowania. „Wspólnota osób” okazywała się zarazem ponadindywidualną całością społeczną wyrażającą uniwersalny ład moralny. Scheler rozwijał, jak widać, koncepcję emocjonalnej więzi społecznej, opartej na bezpośrednich stosunkach między ludźmi, na wewnętrznym zaangażowaniu, niemal na intymności odczuwania przynależności społecznej. Konsekwencją tego stanowiska było lekceważenie roli instytucji społecznych w organizacji współżycia ludzi i oddziaływania na ich postępowanie. Niedocenianie instytucjonalnej strony życia społecznego, ogólna emocjonalizacja więzi społecznych rzucały niewątpliwie na filozofię Schelera cień utopizmu o zabarwieniu antyliberalnym, antyracjonalnym i w określonym kontekście sporów ideowo-poli- tycznych lat międzywojennych wyraźnie prawicowym.

czytaj więcej

Upadek metafizyki

Jednym z najcięższych błędów minionych czasów było przekonanie, że istotny sens i ostateczną treść można sformułować w wypowiedziach, a zatem można przedstawić w poznaniu. Był to błąd „metafizyki”. W celu, do którego dążyli metafizycy, zawarta była sprzeczność (por. mój artykuł pt. Przeżycie, poznanie, metafizyka), chcieli oni wyrazić w poznaniu treść czystych jakości („istotę” rzeczy), a więc wyrazić to, co niewyrażalne. Jakości nie można wyrazić, lecz tylko doznać w przeżyciu, poznanie nie ma tu nic do roboty.

czytaj więcej